Chociaż staram się nie gromadzić jedzenia, tylko je zjadać, a przed pójściem na zakupy zawsze sprawdzam co mam w lodówce, od czasu do czasu napotykam w otchłaniach kuchennej zabudowy jakieś wynalazki.
I tak było tym razem. Z czerstwego pieczywa na ogół robię bułkę tartą. Dzisiaj wykorzystałam je do sałatki.
Sałatka z czerstwym chlebem
(na podstawie przepisu Pascala, lekko zmodyfikowany)
1/3 czerstwego chleba, najlepiej pełnoziarnistego
3/4 szklanki wody
1/4 szklanki białego wina (użyłam półsłodkiego)
2 duże pomidory
papryka
cebula
1/3 ogórka
ok. 3 łyżek czarnych oliwek bez pestek
2 garście rukoli
2 gałązki selera naciowego
puszka tuńczyka w sosie własnym
oliwa z oliwek
sól, pieprz
Chleb najlepiej podpiec w piekarniku (mnie łatwiej było go później połamać na kawałki). Podzielić pieczywo na dość małe kawałki, umieścić w płytkim naczyniu i zalać połową wody wymieszanej z winem. Po 10 minutach przemieszać, żeby nasiąkało równomiernie. Jeśli istnieje taka potrzeba dolać drugą część wody z winem.
Pokroić warzywa (ogórek razem ze skórką) i włożyć do miski. Dodać odsączonego tuńczyka, namoczony chleb. Polać oliwą, doprawić solą, pieprzem i wszystko razem wymieszać. Odstawić na około godzinę. Przed podaniem polać jeszcze raz oliwą.
Tą sałatką najadły się dwie osoby. Dwa razy.
Smacznego.